Katarzyna Bołdyzer

123456789101112

Metryczka Katarzyna Bołdyzer

Urodzona – Nowy Targ, 28.12.1940 r.

Romka    pochodzi grupy Romów Karpackich zwanych Bergitka Roma

Miejsce zamieszkania – Kowaniec, Nowa Huta

Narratorka była w czasie wywiadu poruszona, często kiwała głową, podnosiła rękę do góry z zaciśniętą pięścią.  Używa słowa „bachorka”, które dla niej zupełnie co innego znaczy. Chodzi o bauerkę, gospodynię, która miała gospodarstwo i pańsko się nosiła. Słowa bachorka używa w odniesieniu do swojej mamy. Od córki narratorki dowiedziałam się w jakim kontekście używa tego słowa. W Kowańcu mieli sad, warzywniak. Matka narratorki była bardzo ładną kobietą, ubierała się jak Góralka. Po skończeniu wywiadu narratorka wzdychała i mówiła „oj Boże, Boże”.

Ciociu, czy pamiętacie coś z czasów wojny? Coś wam opowiadali rodzice?

My jeszcze nie byli dorosłe, nie pamięta wszystkiego. Te ubrania takie kraciaste mieli (mundury), to my się pod stół chowali, tak my się bali tych Niemców. Później chłopy chodziły, Romowie, bali się żeby ich nie wzięli. I mówią tak – idziemy do lasu, bo jak przyjdą tu, to nas wybiją wszystkich. Moja babcia, matki mama, mówi to chodźcie idziemy. Pozbierali wszystkich i w takiej gromadce. A babcia miała krzyżyk i szła z tym krzyżykiem przed nami. Później ktoś mówi, że tam są Niemcy i będą zabijać. Babcia położyła ten krzyżyk, bo się bali wszyscy. Ale po co szli do lasu, jak w mieszkaniu nic nie było. Mogli zostać w mieszkaniach, a tak sami sobie zrobili na złość. Poszli niewiadomo gdzie. Moja mama była taka babka, że … Jak my szli, to moja mama była ubrana jak jakaś bachorka, była ładna babka. Miała takie góralskie ubranie, szal taki cygański i wszystko wiedziała co jest, żeby tych chłopów nie zabrali. Jakoś wyciągnęła tych wszystkich Cyganów i mówiła, że mają tu być, żeby nigdzie nie szli.

Żeby mieszkali w jednym miejscu, nie przeszli gdzieś indzie?

Tak, tak. A moją siostrę wzięli do okopów. Ciotkę Helę. Do Czarnego Dunajca. Biedna nie wiedziała gdzie iść i co robić. Tak ją chwycili i tam kopała doły.

To młoda dziewczyna była?

No młoda. Później przychodzili Niemcy do nas. Jak kto gra żeby zagrali, żeby zaśpiewać im i szukali babek, ale mój ojciec taki był cwany, że szkoda gadać i mówi wy Niemcy nie zabierzecie, weźcie ten pasek babek. Północ i musiał ojciec iść z nimi tam do tych babek. Żeby im się nic nie stało. On się nie pokazał tylko zawiózł do tego domu, gdzie były te kobity. Dość przeszli te Cyganie, dość.

Na Kowańcu dużo ich było?

A jak. Tam osiedle było cygańskie.

Tam Niemcy przychodzili do tych Romów?

No, mówię ci, chcieli się bawić, ale trzeba było babek. Bez babek nic. A wódką pijane były skurwysyny, że szkoda gadać. To brzydki naród. Dopiero jak Ruski przyszły do Polski to wtenczas trochę my odżyli. Jakby nie Ruscy to my wszyscy byśmy byli zabici. Tacy byli wredni.

Żyliście w strachu?

Tak, cały czas w strachu. Jezus Maria… Takie doły mieliśmy, to dzieci się chowały do tych dołów.

W tych dołach takie piwnice były?

No, takie.

Ludzie co tam mieszkali to wam pomagali?

A tam, pomogą ci… Takie były skurwysyny…

To źle się żyło tam.

Pewnie, pewnie.

To ilu was było w domu?

Mama, cała rodzina. Siostry tam były i bracia.

Po wojnie ktoś zadbał o was?

Później, jak już nie było Niemców, to jakoś inaczej było. Już sobie jakoś wszyscy razem dawali radę. Pomalutku, pomalutku, ale człowiek żył.

Na Kowańcu byli jacyś kowale romscy?

Tak, tak.

Później wy z tego Kowańca przeszliście do Jabłonki?

Nie, byliśmy na miejscy, ale jak my uciekali to wszędzie my byli. Gdzie się dało.

Jak się skoczyła wojna ciociu to wyszłaś za mąż?

To jeszcze długo było.

Potem mieszkałaś dalej na Kowańcu?

Na Kowańcu. Co my mieli, takie chatki. To tam siedzieli, bo gdzie pójdziesz.

Stamtąd przyjechaliście do Huty?

Tak, tak.

Romowie opowiadali o wojnie między sobą?

A jak. Wszystko mieli w głowie, ino o Niemcach i o Niemcach.

Potem dzieciom się opowiadało? Wy opowiadacie swoim wnukom?

A jak.

Chcą słuchać?

No, no.

Gdzie wyście chodzili do roboty, do Nowego Targu?

W Nowym Targu połowa tam siedziała i szukała pracy. Jakoś tak mówili, że najlepiej do Huty iść, bo tam będzie robota, mieszkanie, wszystko. I tak my przyszli do tej Huty. W Nowym Targu w ogóle roboty nie było.

Bo wy przyjechaliście tutaj w 70. latach.

No, no.

A jacyś Romowie z innych miejscowości opowiadali coś o wojnie? Słyszeliście co się z innymi działo?

No, a jak. To samo robili co i my. Uciekali żeby się nie dostać do Niemców, do obozu.

Bo oni brali Romów do pracy?

Tak, tak. Jak im nie pasowało, to pistolet. Dopiero się poprawiło jak Ruskie przyjechali. Wujek Fulek będzie pamiętał, on jest mój rocznik.

Wujka Fulka tata i on byli w obozie pracy w Nowym Targu.

Taki bachor się nazywał. Takie bachory co brali do pracy żeby pomóc im. Wykorzystali ich. Ciężko pracowali i ani jeść nie dawali skurczybyki. Ino pracować i pracować.

Zabili kogoś tam? Pamiętasz czy ktoś zginął z Romów?

Było takich, było. Nie do mnie to, by ci powiedzieli ci starsi ludzie. Do mojego taty, czy do mamy. Chcieli żeby tańczyli, żeby jakieś babki im przynieść. Zabawić się chcieli. A gdzie takiej babki będziesz szukać. Byli wredni.

Musieliście uważać.

Na wszystko, tak.

Co najbardziej pamiętacie? Co najbardziej utkwiło w pamięci?

To jak szli w tych mundurach kraciastych i kwaterowali koło naszego domu. To my dzieci chowaliśmy się do tych dołów. Trzęśliście się ze strachu, że przyjdą do mieszkania, że coś zrobią.

Jak już byliście dorośli to mówiliście coś o wojnie, czy nie?

Nie. Żal byłoby słuchać to wszystko. Nie gadaliśmy nic.

Romowie chyba nie opowiadają, prawda ciociu?

Nie.

Ale dlaczego nie chcą mówić?

Nie chcą, bo przeszli dość swojego, to już później żałowali żeby powrotem ich gnębiło.

Państwo polskie dawało jakieś renty dla tych co byli w obozach, pracowali?

Skąd, coś Ty. Żeby ino pracować iść, to brali do tego obozu i bili (o Niemcach).Tak jak teraz mówię o tych Niemcach to Jezus Maria… Gdzie by człowiek teraz (to) wytrzymał.

Wy to pamiętacie, ale młodzi nie bardzo.

Nie, Mateusz, Ula nie pamiętają. Jak moją siostrę Helę wsadzili do tych okopów, to ona biedna tak się urobiła, że Jezus Maria. Jeść nie mogła, bo co tam zjeść.

Jak ją wzięli do tych robót to nie przychodziła do domu?

Skąd! Tam.

Ktoś od ciebie z rodziny jeszcze pracował tak?

Nie. Mama nie dopuszczała, wszystko chowała. Wszędzie ona szła, żeby tych chłopów uspokoić, żeby ich nie wzięli do obozu. Jakby chłopów wzięli do obozów to może by nie żyli.

Nie wiedziałam, że tyle Romów było w tych obozach pracy.

Tak, dużo.

Ciotka Hela ile mogła mieć lat?

Miała może 17, na pewno. Jeszcze panną była.

A od męża strony jak było? Mówił coś wam?

Nikt się nie interesował takimi.

I nic nie wiecie jak oni żyli jak była wojna? Jak przetrwali wojnę?

To my razem.

Bo i wujek był z Kowańca i wy.

Tak. Razem my siedzieli w takich mieszkankach.

Po wojnie poszliście do szkoły?

A jak, już po wszystkim, jak już było dobrze to już później tak. Każdy się ułożył do czegoś.

A jak przyjechaliście do Huty to co robiliście?

Chłopy poszli do pracy.

Gdzie mąż pracował?

Na kombinacie.

A wy siedziałyście z dziećmi w domu?

Tak.

Jak wam tu się w Hucie żyło?

Tu w Hucie jak my się dostali to naprawdę było dobrze. Poszli chłopy do pracy, zarabiali pieniądze i jakoś człowiek żył.

Jak przyjechaliście to tu dużo było Romów?

Pewnie, dużo było. Wszyscy na kombinacie pracowali.

Teraz jak widzicie jak to wygląda, to co o tym myślicie? W dobrą stronę to idzie?

Teraz dobrze. Nikt nie bije cię, to jest dobrze. Popracują i jakoś się żuje.

A jak Romowie teraz ze sobą żyją, a jak kiedyś?

Ja ci powiem, że nie wszyscy jednakowi są. Jest Cygan dobry i pomoże ci, a są takie skurczybyki, że ci nie pomoże i dalej pójdzie.

Jak byliście w Kacwinie czy w Nowym Targu mieliście kontakt z Romami wędrownymi?

Nie, my nigdy się nie widzieli.

Nie przejeżdżali tamtędy?

Nie, nie.

Wasza rodzina to Romowie osiadli?

Tak.

Pamiętacie skąd się wywodzi rodzina?

Nie wiem, nie powiem ci. Wiem, że z Polski wszyscy się wychowali.

Jakie macie wspomnienia z PRL-u?

Lepiej było. Gdzie chciałaś to idziesz, czy robotę znaleźć czy coś to już inaczej było.

USTRZEC PRZED ZAPOMNIENIEM



Projekt dofinansowany przez Fundację im. Róży Luksemburg